niedziela, 28 września 2014

Rozdział 25 "Jeden problem z głowy''

Max podszedł do mojej kuzynki w chyba wszystkim wiadomym celu. Chciał ją zaciekawić swoją zacną osobowością. Nie powiem zastosowalo mnie to. Nareszcie Max znajdzie sobie kogoś odpowiedniego,innego ode mnie....

Wróciłam do naszego stolika,na którym było już nasze zamówienie.
-I co?-spytał Nathan upijając łyka kawy.
-To ona-powiedziałam podekscytowana
-A Max?
-Co Max?
-Chyba mu sie spodobała-uśmiechnęłam się
-No to jeden problem z głowy-wstał
-Idziemy?-spytał wyciągając w moją stronę rękę
-Idziemy-złapałam go za rekę,a Nathan pocałował mnie czule i mocno przytulił chyba z całych sił,aż mi sie zaczęło kończyć powietrze w płucach
-Bo udusisz i będziesz mnie mieć na sumieniu-powiedziałam
-Przepraszam,tylko strasznie się ciesze,ze wkońcu nikt nie chce mi cię zabrać i mam cię tylko dla siebie blondi-objął mnie ramieniem
-Oww to słodkie,tylko nie mów tak na mnie-pogroziłam palcem
-Przeciez wiesz,że i tak będe tak mówił,blondi-wyszczerzył białe ząbki
-O nie!-zabrałam z jego zacnej głowy czapkę i pobiegłam do parku.
Nathuś miał problem dogonić zacną MNIE.Ale nagle poczulam czyjeś dłonie na biodrach. Byłam przekonana,że to mój Nath. No właśnie BYŁAM. Gdy się odwróciłam zobaczyłam Martina. Uśmiechnęłam się do niego. Nie wiem dlaczego,ale zawsze się uśmiecham gdy go widzę.
-Co jest?
-Z czym?
-Z twoją czupryną
-Aaaa too...
-Nie ważne ładnie ci-pogłaskał mnie po policzku
-Khmkhm...-znaczące chrząknięcie Nathana
-Ktoś tu ma problemy z kondycją?-zaśmiał się Martin
-Nie. Idziemy?
-Śpieszysz się gdzieś?
-Nie,to nie. Sam pójdę narazie-odszedł szybkim tempem
-O co mu chodzi?-spytał chłopak
-Nie wiem,ale moze juz pójdę,pa-pomachałam mu i pobiegłam za Nathanem
Nie wiedziałam gdzie go szukać. Aż w pewnym momencie pojawił się w moim polu widzenia. Podeszłam do niego. Chłopak szedł szybkim krokiem,więc cięzko mi bylo go dogonić.
-Możesz mi wyjaśnic o co ci chodzi? Czemu jesteś zły?-spytałam
-Zapytaj wszechwiedzącego Martinka
-Znowu zaczynasz?
-Nie,SKOŃCZYŁEM.
-Będziesz się fochać?
CISZA.........
........
...
..
.
-Najpierw Max teraz Martin?
......
..
.
-Dobra,w takim razie,ta rozmowa nie ma sensu.-zatrzymałam się
Co mnie zdziwiło Nathan tez. Podszedł do mnie i spojrzał mi głęboko w oczy. Widziałam w nich złość i bezradność.
-Potrafiłabyś mnie..zdradzić?-spytał stanowczo nie odwracając wzroku
-Co? Pewnie,ze nie. Skąd ten pomysł?-złapałam go za dłoń
-Lubisz Martina prawda?
-No tak,lubię
-No właśnie. TY MU SIĘ PODOBASZ!!
-Co?
-Nie wiedziałaś?!-krzyknął
-Nie,nie wiedziałam
-A ty coś do niego czujesz?
-Kurwa Nathan,skończ juz!
-ODPOWIEDZ!
-Nie! Zadowolony?!
-Nie wierzę ci...-odszedł

Nie wiedziałam co o tym myśleć. Nagle przed moimi oczami ukazał mi się Jay.
-Hej siostra,co jest? O co poszło?-spytał z troską
-O Martina-wbiłam wzrok w jeden punkt w oddali
-Zazdrośc?
-Mhm
-Nie przejmuj się. Mam propozycję. Za 2 godziny jadę do domu do Notthingham i ty jedziesz ze mną.
-No chyba nie...
-Tak! Odstresujesz się,poznasz NASZĄ rodzinę i wogóle...
-Nie.
-Boże,po kim ty jesteś tak uparta?
-Po starszym braciszku
-No tak wszystko co powiem zostanie użyte przeciwko mnie...
-Bingo-pstryknęłam palcami
-No zgódź się....-był nie ugięty i JA jestem uparta??
-No dobra tylko zawieź mnie do domu muszę się spakować.

Po 1,5 godziny bylismy już w przedziale pociągu. Założyłam słuchawki,oparłam głowę o fotel i wpatrzyłam się w widok za oknem. Słuchałam piosenki Avril Lavigne- Let me go.
'' Miłość, która zawisła raz na ścianie
Kiedyś coś znaczyła 

(..)
Uwolniłam się od tamtych wspomnień
Odpuściłam, odpuściłam
I dwa pożegnania

Pozwól mi odejść...'' 

Mimowolnie po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Nie lubiłam kiedy się kłóciliśmy.
3 godziny później bylismy już na miejscu. Jay zapukał do drzwi duzego,białego domu,typowo angielskiego.  Otworzyła nam miła,niska kobieta w czarnych włosach.
-Synek!-przytuliła mocno Jay'a
-Cześć mamo,to jest Veronika
-To ta,o której mi opowiadałeś?-miała łzy w oczach
-Tak mamo,to jest twoja córka
Ona nic nie odpowiedziała,tylko bardzo mocno mnie przytuliła. Odwzajemniłam uścisk i obydwie się rozpłakałyśmy. Ze szczęścia.
-Moje dziecko,tyle czasu ciebie szukałam,wszyscy cię szukali,moje kochanie-pogłaskała mnie po policzku...









Nowy rozdział. Komentujcie :)Jak wam się podoba? Do nexta



wtorek, 16 września 2014

Rozdział 24''Blondi"

Nie chciałam tak tego zostawić,ale postanowiłam zadzwonić tam jutro,bo jak zrobie to teraz moja szefowa (niedoszła) pomyślałaby,że wariatka dzwoni o godz. 00:04. Więc położyłam się spać,ale nie moglam. Cały czas chodziły mi po głowie słowa Maxa. Nurtowała mnie też sprawa z Martinem i Nathanem. Dlaczego się tak nie trawią? Myślałam jak się tego wszystkiego dowiedzieć,aż  w końcu zasnęłam o 4:00.


Poszłam do chłopaków. Nikogo nie bylo. Ujrzałam lekko otwarte drzwi od tarasu,przez co wiatr wprawiał w ruch białą firankę. Poszłam tam i zobaczyłam Maxa. Był dziwnie pobudzony. Podeszłam do niego,a on złączył nasze usta w pocałunku,od razu bez żadnych ceregieli. Nagle usłyszałam dość znaczące chrząknięcie. Odwróciłam się tam, zobaczyłam Nathana. Miał łzy w oczach. Zaciskał dłonie w pięści....


Obudziłam się cała spocona. Ufff to był tylko sen... Przestraszyłam się nie na żarty. To wszystko było takie realistyczne. Spojrzałam na zegarek. Była 7:09 wiedziałam,że już nie zasnę więc wstałam i spojrzałam w lustro mialam masakryczne wory pod oczami,rozczochrane włosy i wgl. Poszłam do łazienki i ujrzałam liścik od Kelsey.
Zebyś się nie przestraszyła zamieszkała z nami Kasia. Jej pokój to ten na przeciwko łazienki. Buziaki Kels xx


Zdziwiłam się,ale polubiłam dziewczynę i nie mam nic przeciwko temu. Zapukałam do jej pokoju ale nikt się nie odzywał no następna!-pomyślałam i jak to wścibska ja mam zrobiłam Z buta,z buta wieżdżam i.....zatkało mnie.
Kasia jeszcze spała ale nie była sama. Był tam także loczek,McGuiness lub jednym słowem mój brother. Nie wiedziałam,chociaż coś tam chyba gdzieś kiedyś wspominal o jakiejś dziewczynie. Ale Kasia? Nie no pasują do siebie :)
Nagle zauważyłam jak się budzą (obydwoje. Są tacy zgodni...) więc czmychnęłam pędem jak ninja.

Wzięłam prysznic i jakiś dziwny szampon,bo mojego nigdzie nie było. Ładnie pachniał więc nic nie podejrzewałam. Do czasu gdy wysuszyłam włosy. W CIĄGU PÓŁ GODZINY ZOSTAŁAM BLONDYNKĄ!!!! Był to taki o to odcień.

Poza tym nie wiem jaki szampon tak BARDZO rozjaśnia włosy za pierwszym razem. Poszłam do Kaśki i miałam gdzieś to że był tam Jay. Wparowałam tam,a oni gdy mnie ujrzeli zrobili oczy jak 5 zł,a Kasia się roześmiała.
-Co cię tak śmieszy, hę!?-warknęłam
-Użyłaś tego szamponu w zielonej tubce?-spytała
-No
-To była moja farba w szamponie z Niemiec. Rozjaśnia po 1 użyciu jak widać na załączonym obrazku. Mój naturalny to taki jak twój więc tym sie ratuję.
-A z resztą ładnie ci tak siorka-odezwał sie JAy
-Mi? W blondzie??!
-No super-strzelili smile'a
Spojrzałam w lustro i rzeczywiście było mi to pisane. Jestem tylko cieawa czy Nathanowi się to wszystko spodoba...

Dlatego umówiłam się z nim w naszej ulubionej kawiarni. Ubrałam się w to
  TEN DRUGI OD LEWEJ :)

Wyszłam. Gdy byłam na miejscu zajęłam miejsce przy stoliku przy oknie. 15 minut później zobaczyłam Nathana. Momentalnie się uśmiechnęłam. Podszedł bliżej i.... zajął miejsce przy stoliku obok. Mogłam się tego spodziewać. MÓJ CHŁOPAK MNIE NIE POZNAŁ! Ze śmiechem podeszłam do niego i usiadłam obok.
-Dzień Dobry przystojniaku-dałam mu buziaka w policzek
-Przepraszam bardzo,ale....Verka?-jego mina? BEZCENNA
-Bingo geniuszu
-Co ci sie stało?-spytał
-Kasia i jej farba...-nie dane było mi dokończyć,bo Nath zamknął moje usta słodkim pocałunkiem.
-Podoba ci się?-spytalam niepewnie
-Dla mnie zawsze jesteś piękna,ale teraz to już przesadziłaś
-Seriooo?
Noi znów mnie pocałował. Gdy podeszła do nas kelnerka.
-Czy coś podać państwu?
-Dla mnie latte,a dla ciebie blondi?
-Frappe
-Dobrze już przynoszę.
Gdy tylko odeszła wybuchłam niepochamowanym śmiechem.
-Z czego ha?-spytał chłopak
-My? Państwo?! Hahahahah Noi jeszcze ten twój tekst z tą blondi hahahah
-Zdecydowanie za dużo przebywania z Tomem. Udziela ci sie to
-Oj oj przestań-pocałowałam go
Wtedy zauważyłam dziewczynę siadającą przy stoliku obok. Wyglądała dziwnie znajomo. Po chwili zastanowienia chyba się dowiedziałam.
-Co jest kocie?-spytał Nathan
-Widzisz tamtą dziewczynę?
-No i?
-To jest chyba moja kuzynka
-Chyba?
-No podobna jest tylko,ze co ona by robiła w Anglii?
-To idź się zapytaj,nic nie stracisz
Podeszłam do niej i juz nie miałam wątpliwości.
-Nie wierzę! Martyna?!-pisnęłam
-Veronica?-rzuciła mi się na szyję
Byłyśmy dla siebie jak siostry. Dzieliłyśmy sie wszystkim,ale od czasu mojego wyjazdu do Anglii to się urwało. Stęskniłam się za nią. Wtedy do środka wszedł Max. Był osobą,która mogła zepsuć mój humor na długo. On jednak podszedł do nas w innym celu. Aby się zapoznać z Martyną.....

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 23 "Pomogę Ci''

Po chwili Nathan wszedł do domu. Kilka sekund później był już u siebie w pokoju, gdzie byłam też ja. Podszedł do mnie i bez słowa przytulil. Zaciagnelam się zapachem jego perfum. Staliśmy tak chwilę. Gdy nagle drzwi zostały otworzone przez 3/5 The Wanted.
Podeszli do mnie i stworzyliśmy tak zwanego zbiorowego miśka. Nikt nic nie mówił bo pewnie nikt nie wiedział CO powiedzieć. Upajalismy się tą ciszą,która znaczyla więcej niż miliard słów, nagle do pokoju wparaowała jakaś dziewczyna na moje oko pietnastka. Stała przed nami i wyglądała jakby miała się zaraz posikać.  I wszystko było jasne. Napalona fanka wlamala się do domu boysbandu. Historia prosto do wiadomości z ostatniej chwili. Chłopcy podeszli do niej i wyprowadzili ją z pokoju,żeby nie oglądała mnie zaryczanej. Ogarnelam się i poszłam do siebie. W połowie drogi ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się i ujrzałam Martina. Bez słowa wtulilam się w niego i rozplakalam na dobre. Chłopak głaskał mnie po włosach. . Wtedy usłyszałam jakby ktoś zrobił nam zdjęcie. Nie wiem może i mi się zdawało. Poszliśmy dalej. Nagle chłopak zapytał
-Co się stało,Nathan coś narozrarsię.bial?
-Nie nie on, Max-powiedziałam opłakanym głosem
-Co Max?
-Leci na mnie.
-Co?
-Mhm...
-A co Nathan na to?
-Nienawidzi go. Pobili się.
-Moze pójdziemy do mnie? Uspokoisz się trochę.
Zgodziłam się. Doszliśmy do domu chłopaka. Martin zrobił gorącej herbatki. Po chwili zasnęłam............
......................
...........
......
...
..
Obudziłam się wcześnie rano,bo o 7.00. Postanowiłam pójść do siebie. Zostawiłam Martinowi liścik:
"Dzieki za wszystko. Jesteś wspaniałym przyjacielem. Muszę przemyśleć parę spraw u siebie. A poza tym nie chcę Ci siedzieć na głowie pewnie masz swoje sprawy...
Jeszcze raz dzięki.;)
                                  Twoja Werka :)"
Spojrzałam na swój telefon. Miałam 10 nieodebranych połączeń od Toma, 3 od Maxa...,12 od Jay'a i uwaga uwaga....23 od Nathana! Musiałam do niego zadzwonić. Odebrał po pierwszym sygnale.
-No wkońcu! Gdzie jesteś? Mało zawału tutaj nie dostaliśmy!
-Byłam u Martina i nie krzycz na mnie!
-Przepraszam-jego głos złagodnial-Gdzie jesteś? Przyjdziesz do nas,do mnie?-spytał z nadzieją
-Nie nie chcę wam zawracać głowy. A poza tym chcę pogadać z Kelsey.
-Jak chcesz. Tylko następnym razem zadzwoń do któregoś z nas i powiedz,że żyjesz. Martwiliśmy się o ciebie. Ja najbardziej...
-Wiem,wiem przepraszam. Papa buziaki kochanie-chciałam go trochę zmiękczyć
-Pa,i pamiętaj jedną rzecz
-Hmm?
-Kocham cię.
-Oww... ja ciebie też kończę pa

Doszłam do domu i ujrzalam Nareeshe. Nie chciałam z nią rozmawiać więc chciałam pójść na górę.
-Veronika,błagam cię zaczekaj-powiedziała
Usiadłam koło niej w kuchni.
-Tylko Ty mi zostałaś,nikt nie chce ze mną gadać...
-Ja bym się nie dziwila na twoim miejscu-wgryzłam się w jabłko.
-Ale musi być jakiś sposób,żeby to naprawić! Przecież ja kocham Sivę i nie wiem co mam zrobić... przecież wiesz Jak się czuje osoba ze złamanym sercem...
Wtedy coś we mnie pękło. Przypomniałam sobie jak Nathan mnie zranił. Jak wtedy się czułam,jak cierpiałam...
-Dobra,pomogę Ci.
-Serio? Dziękuję!-mocno mnie przytulila.
-Dobra,dobra. Daj mi trochę czasu to coś wymyślę.
Poszłam na górę. Zaczęłam rozmyślać o pracy i wogóle... Ale Stop!! DZISIAJ BYŁ MÓJ PIERWSZY DZIEŃ W PRACY!!!!!!!!!! ZAWALIŁAM TO!!!!!! Moją wymarzoną pracę...

niedziela, 10 sierpnia 2014

rozdział 22"miła niespodzianka "

Łysy już od dłuższego czasu sprawiał wrażenie nie wiem zazdrosnego? chyba tak ale nie wiedziałam dlaczego, już wiem. Ale jestem z Nathanem I nie  szukam nikogo innego.
-Max przestań i nigdy więcej tak nie mów!
pocałował mnie w policzek a ja uderzyłam go W twarz. obrażony wyszedł z naszego domu, podeszła do mnie Kelsey.
-Wszystko widziałam. Maks to  dupek.-przytuliła mnie.mimowolnie spłynęła po moim policzku pojedyncza łza.
Położyłam się niespokojna spać.
Obudziłam się rano, ale chwila o jedenastej?!
Aha okej. Spię tyle godzin co niemowlę. Dobra nie ważne... zwloklam  się z łóżka i ubrana w czarne rajstopy i beżową tunikę wyszłam z pokoju. Przechodząc usłyszałam jakieś jęki z pokoju  Kelsey.Ktoś tu chyba masz gości. Ha-ha. Poszłam na dół aby niczego nie słyszeć. W kuchni zrobiłam gofry. niech mają ... na pewno będą głodni -z doświadczenia wiem.
Zjadłam moją porcję i włożyłam naczynia do zmywarki. Ubrałam swoje czarne szpilki i płaszcz. Wyszłam z domu i skierowałam się do centrum. Udawałam się na rozmowę o pracę jako stylistka. gdy doszłam do budynku ujrzałam  piękne sukienki na wystawie. Weszłam do środka i podeszła do mnie kobieta po trzydziestce.
-dzień dobry pewnie pani Weronika?
-Tak to ja przyszłam na rozmowę o pracę.
-Według mnie już pani ma tą pracę ten płaszcz to ostatni krzyk mody we francji a ta tunika .. szkoda gadać- powiedziała z uśmiechem.
-z tak miłą osobą taka praca to nie praca-zawtórowałam jej
-Z czystej formalności.-usiadła przy białym biurku-Jakieś doświadczenie? Jest to pani hobby?-spytała
-Moda jest moją pasją od dawna. Projektowałam ubrania,ale niestety do szuflady. Teraz mam szansę rozwoju w tym kierunku.
-W takim razie gratuluję pani zdobycia nowej pracy, zaczynamy jutro od 11 do 14.00. Pracuje pani we wtorki,czwartki i soboty. Pasuje?
-Jasne tylko proszę nie mówić do mnie pani-powiedziałam
-Dobrze, Miranda -podała mi dłoń
-Weronika-uscisnelam ją
-To widzimy się jutro?
-Tak do zobaczenia
Wyszłam z budynku i zadzwoniłam do Nathana.
-Hej kochanie co tam? -przywitał się wesoło
-Właśnie skończyłam rozmowę o pracę
-Iii..-ciągnął dalej
-Mam tę pracę! Zaczynam od jutra !!!-krzyknęłam szczęśliwa
-No wiedziałem, że ci się uda. Gdzie teraz jesteś? Musimy to jakoś uczcić-czułam,że się uśmiecha
-a pod tym studiem na Yellow Street
Zaraz jestem-rozlaczyl sgię
Czekałam tam 10 minut gdy zobaczyłam znany samochód. Był to czarny wóz Nathana. Wysiadl z niego i od razu mnie pocałował.
-No to teraz możemy zacząć świętować. Wsiadaj.-otworzył mi drzwi od strony pasażera
-Uuuu gdzie mnie zabierasz? -spytałam pocierajac dłonie ze zniecierpliwienia
-A gdzie byś chciała?
-Hmmm nie wiem. Zdaje się na ciebie-pocałowałam go w policzek
20 minut później byliśmy pod centrum handlowym
-Tadam!!!
-Chyba masz gorączkę,że zabi erasz. mnie tu z własnej nieprzymuszonej woli-dotknęłam jego czoła
-Nie,nie mam-ściągnął moją dłoń
-Poprostu cieszę się razem z tobą
Wyszliśmy z auta i udaliśmy się do pierwszego sklepu. Nathan kupił sobie dwa full capy,a na mnie nic nie było.
Następnie poszliśmy do sklepu tylko z damską odzieżą. Nagle zobaczyłam piękna miętowa sukienkę. Szybko zabrałam ją do przybieralni, leżała idealnie. Wyszłam pokazać sie Nathanowi. Chyba też mu się spodobało,bo zepchnął nas do przybieralni i zaczął namiętnie mnie całować.
-Pięknie wyglądasz-powiedział i wyszedł
Spojrzałam na metke i momentalnie straciłam humor. Cena była kosmiczna i wielokrotnie przewyższała zawartość mojego portfela. Przebrałam się w swoje rzeczy i odwiesilam sukienkę.
-Co ty robisz? Przecież świetnie wyglądasz w niej.-był lekko zdezorientowany
-Może i tak,Ale jest zbyt droga i nie mam tyle kasy.-zrobiłam podkowke z ust.
Wtedy on wziął wieszak i szybkim tempem poszedł do kasy.
-Co ty robisz?-dogonilam go
-Kupuję ci sukienkę
-Nath ona jest zbyt droga. Nie możesz kupować mi tak drogich prezentów
-I tu cię mam, mogę.-zapłacił i pociągnął mnie do wyjścia.
Zaciągnął mnie do sklepu z bielizną. Mogłam się tego spodziewa
-Ty i ta twoja bezinteresownosc..
-Jak ty mnie dobrze znasz... A teraz przymierz-podał mi jedno częściową seksowną czarną bieliznę.
-Serio?
-Mhm
Poszłam do przybieralni. Nie powiem sexy było. Ale nie. Znowu cena. Pokazałam się Nathanowi,a on powiedział - wiem,że jest droga ale takie rzeczy mogę ci kupować
-Nie Nath już wystarczająco dużo na mnie wydales
-Nie prawda
-Tak
-Nie
-Tak
-Na pół ok?
-Dobra
I tak okazało się,ze Nathan zapłacił większość....
W dobrych nastrojach wróciliśmy do domu. Do domu The Wanted.
Weszliśmy do środka. Przywitał nas Tom z Jayem. Przytululi mnie i zaprowadziili do ogrodu. Był tam Max. Nie chciałam go widzieć po tym co mi powiedział ostatnio.
Pech chciał,że zostałam z nim sam na sam. Łysy usiadł koło mnie na kocu.
Delikatnie musnal ustami moje ramięę.
-Max zwariowałes?!-wstała
-Na twoim punkcie
-Co ty wogole pieprzysz?
-Pociagasz mnie i Nathan na ciebie ciebie nie zasługuje. On tylko bawi się dziewczynami. Zaciąga je do łóżka i porzuca. Z tobą też tak będzie. Ja jestem starszy i bardziej dojrzały ze mną to ci nie grozi. Tylko zostaw go. Zostaw go i bądź ze mną.-dotknął mnie
Patrzyłam na niego jak na kosmite. Zaniemowilam.
-Max chyba cię pojebało,nie zostawię Nathana dlatego że ty sobie coś wymyśliłes! Jestem z nim szczęśliwa. Nic ci do tego. Kocham go a on kocha mnie.-krzyknęłam i pobiegłam na górę.
Do pokoju Nathana. Rozplakalam się. Nie wien czemu. Nie mam pojęcia.. Nagle usłyszałam krzyki z dworu. Spojrzałam przez okno a tam Nathan bijacy się z Maxem. Chyba słyszał to co Max mi powiedział...



#SykesSunday jak tam wakacje? U mnie jak na razie cicho,zbyt cicho, dlatego tyle rozdziałów. Mam nadzieję na dużo komentarzy. Chcę wiedzieć ile osób to czyta. Do nexta.. :-*


środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 21"Kręcisz mnie"


Nie wiedziałam o co mu chodzi. Od początku byli jacyś spięci... Potem się tym zajmę.
W miłej atmosferze poszliśmy usiąść do ogrodu,bo jak na Londyn to pogoda dopisała. Chłopaki rozpalili grilla. Ja,Kelsey i Kasia usiadłyśmy na kocu na zielonej trawie. Zapowiadał się wspaniały wieczór. Wszyscy miło rozmawiali,śmiali się z dowcipów opowiadanych przez Toma i Jay'a.
Po chwili chłopcy uporali się z grillem i usiedli koło nas. Tom obok Kelsey,która pocałowała go w policzek. Mój braciszek niespodziewanie koło Kasi. Objął ją ramieniem,a ta się lekko zarumieniła. Uuuu,chyba się coś szykuje. Już nie długo będą razem. Tak pięknie ze sobą wyglądają....
Jak ja uwielbiam swatać ludzi...
Nathan usiadł oczywiście koło mnie i dał soczystego buziaka w usta.
Wszyscy Dobrze się bawili,tylko Max siedział jakiś struty i patrzył na mnie i Nathana jakby chcial zabić spojrzeniem. Nie wiedzieliśmy o co mu chodzi,więc to zignorowałam.
-Komu kielbaskę?-spytał uśmiechnięty Siva.
Wszyscy podnieśli ręce,oprócz mnie i Jay'a.
-Tak,tak dla roślinożerców mamy coś innego.-powiedział znudzonym głosem Tom na co się uśmiechneliśmy
W pewnej chwili zachciało mi się pić,a Nathan zaproponował że pójdzie do kuchni po piwo dla każdego. Miał mu w tym pomóc Martin. Nie wiem czy to dobry pomysł,ale ten kto ten duet wymyślił będzie ich rozdzielać Jak dojdzie do fizycznej wymiany zdań.

*15 minut później*

-Ej gdzie oni tak poszli po to piwo do Polski czy jak?-spytał zirytowany Maksymilian
-Nie wiem,ale pójdę to sprawdzić.-stwierdziłam
Jak postanowiłam tak zrobiłam. Weszłam do kuchni.
-Hej,co wy tam robicie? Czekamy na was.
-Cześć piękna-uśmiechnął się Martin
-Już idziemy-powiedział przez zęby mój Nath
Wyszłam z pomieszczenia i dołączyłam do rozesmianego towarzystwa.

*PERSPEKTYWA NATHANA*

-Cześć piękna-uśmiechnął się bezczelnie Martin
Jak ja nie trawie tego gościa. Cały czas zarywa do MOJEJ dziewczyny.
Muszę jakoś mu przemówić do tej głowy,że Weronika jest moja i on nic do tego nie ma!
Gdy moja Werka wyszła postanowiłem coś z tym zrobić.
Szarpnąłem go za rękaw bluzy i przywarłem go do ściany.
-Co to miało być hmm?-szepnąłem zdenerwowany
-Co niby?
-zarywałeś do mojej dziewczyny!
-Haha kiedy?
-Nie rób z siebie debila
-Nie robię,weź mnie puśc deklu!
-Jeszcze jedna taka akcja i popamiętasz mnie!-puścilem go
Zabierając butelki udałem się do ogródu.
.......
.......
-No,w końcu!!!-krzyknął Tom i wziął ode mnie piwo. Gdy wszyscy opróżniliśmy swoje butelki padł pomysł na grę w butelkę na: "wyzwanie czy rozbieranie"
Zrobiło się ciemnej i trochę chłodniej. UBraliśmy bluzy i długie spodnie. Max i Siva podpalili ognisko. Usiedliśmy obok w kółku.
Pierwszy zakręcił Max. Wypadło na Martina.
-Martin,pocałuj Weronikę w USTA NAMIĘTNIE!-zarechotał łysy
No George już nie żyjesz!
Martin wstał i zaczął całować moją dziewczynę.

*PERSPEKTYWA WERONIKI*
Łysy przesadził. Ale Martin podszedł do mnie i szepnął
-Damy radę
Zaczęliśmy się całować. Na początku delikatnie,ale musiało być namiętnie więc Tak było. 
Gdy Martin skończył zadanie usiadł na swoim miejscu,a Nathan powiedział
-Mnie tak nie całujesz
-Tak,ciebie lepiej.-przytuliłam go
Tym razem wypadło na Toma
-Wyzwanie czy rozbieranie?
-Wyzwanie!
-Pocałuj po francusku Neytiri
-Nie!-Jay pogłaskał swoją jaszczurke
Jednak wykonał wyzwanie.
Kilka godzin później byłam w samych spodniach i.. staniku. A Nathan był w samym reczniku.
Podczas zabawy czułam na sobie rozbierające spojrzenie Maxa. Nie była to komfortowa sytuacja.
Gdy chłopcy wychodzili pożegnałam się z każdym z nich.
Max szepnął do mnie:
-Kręcisz mnie...


Dzień dobry moi kochani. Ha-ha ..
Jak tam vacations? Ja wróciłam z nad morza i już jutro będzie next bo mam wene Jak nigdy.
Noi happy #FanFriday  :)
Xx
              Dreamer_W

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdział 20 "Jak z dziećmi..."

Obudziłam się wtulona w Nathana. Jezu jak on zajebiście wygląda gdy śpi.
-Dzien dobry piękna,jak się spało-powiedział zapisanym głosem
-Nawet,nawet...-zażartowałam,a Nath zaczął mnie łaskotac
-Dobra.......Dobra....... zajebiście,bo z tobą-wydukałam przez śmiech
No i to mi się podoba!
-No ale teraz zejdź ze mnie
-A co jeśli nie?
-Nie będzie a...
Zszedł ze mnie.
-Mozesz mi podać tą koszulkę? Wskazałam na materiał na szafce nocnej. Przypominając sobie,że jestem w staniku.
-Przecież to moja
-Wiem.-walnełam smajla
Dał mi koszulkę a ja poszłam do łazienki.
*TYM CZASEM NA DOLE W KUCHNI*
*JAY'S POV*

Chcieliśmy przygotowac śniadanie,ale nie za bardzo nam to wyszło. Już po chwili rozpętała się wielka wojna domowa na jedzenie. Na zasadzie każdy przeciwko każdemu.
Rzucaliśmy się wszystkim co było pod ręką. Jajkami,serem i ogólnie wszystkim z czego miało powstać śniadjaanie.
Nagle do kuchni wszedł Nathan w bokserkach i już ubrana Weronika. Ale zaraz w bokserkach? Dobra nie ważne....
W pewnej chwili Werka odruchowo schowała się za Nathanem przed nadlatającym jajkiem,które trafiło prosto w czoło Nathana.
-Noz kurwa co wy odpierdolacie? Jak z dziećmi...
-Nathuś,jeszcze nie słyszałam z twoich ust takich słów-zaśmiała się moja moja sister.
Po śniadaniu poszliśmy na basen i było dość ciekawie.
*PERSPEKTYWA NATHANA*
Było dość dziwnie bo Jay zjeżdżal ze zjeżdżalni i wrzeszczał:
-Juhu!!!!
Albo
-"jestem najlepszy !!!!''
No normalnie jak z dziećmi siare nam robią...
Siva siedział  w jaccuzzi. Maks krzyczał jak mała dziewczynka zjeżdżając z najmniejszej zjeżdżalni zwanej słoniem. Tom chlapal Kelsey  która leżała obok basenu na leżaku
Weronika pływała na dużym basenie. Nie wiem jak ona moze to tak zlewać,ale chyba do niej dołaczę,bo jak narazie robię za niańkę dla tych świrów.
*perspektywa weroniki *
W pewnej chwili poczułam czyjes ręce na moich biodrach. Były to szatanskie rączki pana Nie Dotykaj Grzywki. Zaczął delikatnie całować mnie po szyi. Obróciłam się w jego stronę i pocałowałam go czule.
-Nie wystarczyło panu?-zapytałam bawiąc się jego mokrymi włosami.
-Nie.-powiedział i podniósł mnie do góry,a ja oplotłam jego zacne biodra moimi nóżkami
-A pani się podobało?-spytal gapiąc się na mój dekolt
-Bardzo,ale co ty robisz?
-Poprawiam sobie humor-powiedział nie odwracając wzroku.
-Erotoman-parsknęłam
I znowu zaczął całować mnie po szyi,było mi przyjemnie,nawet bardzo.
Nagle usłyszeliśmy krzyk Maxa.:
-No zakochance wracamy do domu.l!!!!!
Zebraliśmy się dość szybko jak Na naszą ekipę. Ja i KELSEY wróciliśmy do nas do domu.

* PERSPEKTYWA NATHANA*
Wróciliśmy do domu koło 22.00,A Max wyjaśnił nam swój plan. Zgodziliśmy się bez wahania. Gdy Jay szykował się do spania nagle wparował do mnie do pokoju.
-Wiem,że masz coś z tym wspólnego i nie wykręcaj się!-krzyknął
-Nie wiem o co Ci chodzi-powiedziałem nie odwracając wzroku od laptopa
- Dobrze wiesz o co!-  z impetem zamknął mój komputer
Pobiegł do pokoju Maxa,a tam....
Jego majtasy pomalowane na różowo z wielkim napisem " Wolę chłopców" Wszyscy daliśmy W śmiech.
-Jam jestę geniuszę zla- zaśmiał się łysy
-Ty,Ty Jak mogłeś?!-wydukał Jay
Zabrał swoje bokserki i pobiegł do siebie do pokoju.
Ja też tak zrobiłem. Nie wiem dlaczego zacząłem grać na pianinie ckliwe piosenki. Serio nie wiem co mi.jest. od kilku dni tak się czuję...
Przed snem jeszcze napisałem do Weroniki.
"Dobranoc kochanie,mam nadzieję,że trochę się za mną steskniłaś,choć troszeczkę XX " 

*PERSPEKTYWA WERONIKI*

Kładąc się do łóżka usłyszałam dość głośny sygnał mojego telefonu,co oznaczało sms. Kurwa,kto o.tej godzinie pisze?
Sms od...Nathana. Owww,jaki on słodki.... Dobra ogar face. Zasnę czy nie zasnę? Chyba nie...
:..............:.....
Obudziłam się rano,ale stop! O 11.00?! Zjadłam śniadanie i przyszedł do mnie Martin.
- Cześć Veronika
- O Hej co tam?
- Dawno się nie wiedzielismy  i się za tobą stesknilem.
Weszliśmy do środka. Zaczęliśmy rozmawiać.
-Chciałbym zaproponować wyjazd pod namiot,co Ty na to?-spytał uśmiechnięty
-Z twoją dziewczyną?
-Nie,zerwałem z nią dwa tygodnie temu. Okazało.się,że leci tylko na moją kase...-głos mu się załamał
-O fuck,nie martw się. Taka zdzira nie jest ciebie.warta.-powiedziałam pewnie i go przytuliłam.
- Dziękuję,naprawdę. Dobrze jest mieć kogoś takiego Jak Ty.
Nagle usłyszeliśmy dobijanie się do drzwi,a.w.nich ujrzalam 4/5 The Wanted. Tom już u nas był. Przywitali się ze mną buziakiem w policzek,oczywiście oprócz Nathana,który obdarował mnie soczystym w usta.
Weszliśmy do środka. Od razu zauważyłam Jak Nathan spojrzal niezbyt przyjaźnie na Martina.

czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 19"Kocham cię,wiesz?"


Obudziłam sie przez promienie słońca padające na moją twarz. A propos gdzie Tom?
-dzien dobry słońce jak sie spalo?-spytał Tom,który nie wiem dlaczego chowal sie przede mną.
-Dobrze a co kombinujesz?
-Nic.-odpowiedział wyraźnie zestresowany
Poszłam do kuchni a tam? Jak to ująć? Bałagan? Ale nie! Bajzel!
-Yyy co Tu sie stało?-spytałam
-Nic.
-jak to nic? Przecież widzę.
-Nooo bo próbowałenicem zrobić Ci jajeczce,no ale...
-spiepszyles sprawę?-zaśmiałam się
-No można tak powiedzieć...
-Dobra ja pójdę sie ogarnąć,a ty ogarnij ten syf to coś razem ugotujemy,moze naleśniki?-pocałował mnie w polik
-kocham cię i twoje naleśniki też
Ja  tyko uśmiechnięta poszłam do łazienki.
*PERSPEKTYWA NATHANA*
Zadzwoniłem do Scootera,bo musiałem z nim porozmawiać o tej całej sprawie. Miałem przyjść do jego biura za 30 minut.
*BIURO SCOOTERA*
ZAPUKAŁEM,a po usłyszeniu ,,prosze,, wszedłem do jego nie wiem gabinetu? Na ścianach wisiały złote i platynowe płyty jego podopiecznych,w tym nasze.
-Czesc Nathan co cię do mnie sprowadza?-spytał
-Chciałem porozmawiać o Arianie
-Tak jest piękna,układa sie wam?
-Chciałbym to zakończyć-prosto z mostu
-Ale jak to "zakończyć"? To jest twoja praca.
-nie moją pracą jest śpiew,a nie udawanie kogoś kim nie Jestem!!-krzyknąłem.
-Po pierwsze nie podnos głosu,a po drugie czemu?
-Ja mam dziewczynę i kocham ją,czuję się jakbym ją zdradzał. Nie nadaję się do tego,nie potrafię udawać,że Ariana mi się podoba bo Tak nie jest. Wynajmijcie sobie innego debila.
-Czy ta twoja dziewczyna,to ta Veronica?-totalnie zmienił temat
-Tak kocham ją, i nie moge tego robić.
Chwilę się zastanowił.
-W takim razie nie możemy współpracować,nie moge przedłużyć naszego kontraktu,dziękuje do widzenia!
-Ale jak to,można tak?-zdenerwowałem się
-Coś Ci się nie podoba w Veronice?-upewnilem się
-Powiedzmy...
Wyszedłem z jego biura trzaskając drzwiami.
Jak można być takim dupkiem bez uczuć?
Wróciłem do domu i od progu krzyknąłem
-Jestem!! Zebranie na dole !!!!
Wszyscy jak jeden mąż zeszli na dół i usiedli na kanapie. Ja stanąłem przed nimi z nietęga mina.
-czego chcesz lamo?-spytal znudzony Max
-Mamy problem
-Nie gadaj,że gadałeś ze Scooterem-spytal podniecony Tom
-Gadam,że gadałem z nim o tej sprawie z Arianą...
-No i prawidłowo!-krzyknął Tom,a wszyscy na niego spojrzeli.
-No co? Słońce się ucieszy!-dodał
-Tylko,że on nie przedłuży nam kontraktu,a jak to się stanie to koniec,koniec the wanted...-usiadłem załamany i schowałem twarz w dłonie. Nie chciałem o tym,że możemy być już zespołem...
Chwila ciszy.
-O fuck!-powiedział tylko Max
-Nathan co mu powiedziałeś?-spytał Seev
-No że mam dziewczynę i ja kocham
Tom już chciał coś powiedzieć,ale że wszyscy wiedzieli co powiedzieli za niego
-NO I PRAWIDŁOWO! SŁOŃCE SIĘ UCIESZY! Powiedzieli chórem
-Napewno,ale co z nami?
-porozmawiamy z nim wszyscy,a teraz leć do Weroniki i się tam trochę pomiziacie...-powiedział błyskotliwy Seev
-Aha,ok
-No na co ty czekasz? Chcesz ją odzyskać czy nie?
-dobra lecę,nie wiem kiedy wrócę!!!-założyłem full capa i swoją czerwoną bejsbolówkę.
-Jasne ostrożnie tam! Zabezpieczajcie się dzieciaki!!!-krzyknął przez śmiech Max
Już miałem wychodzić,gdy nagle podbiegł do mnie Jay i powiedział
-Nath wiesz,że cię lubię,ale...
Powiedz jej to delikatnie, ona tyle przeszła... bądź dla niej troskliwy i pamiętaj,że jak uroni przez ciebie jedną łzę to masz wpierdol.-szeptał
-Tak jest panie kapitanie!-zasalutowałem
-Wiesz,ja Jestem jej bratem,a ona moją małą siostrzyczką,boję się o nią..
-Jasne,rozumiem. Nara
Rozmyślałem jak to wszystko powiem Weronice. Tak cholernie za nią tęsknię,za jej dotykiem,ustami,przytuleniem,za nią całą!
*PERSPEKTYWA WERKI*
Po wyjściu Toma postanowiłam otworzyć studio i zostać stylistyką. To zawsze było moim marzeniem. W przeszłości próbowałam projektować ubrania,ale wszystko robiłam do szuflady. Tak to będzie to!
Już się nie moge doczekać.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam i ujrzałam w nich Nathana.
-Czesc Weronika
-Hej
-Chcialbym z tobą porozmawiać.
-Ok wejdź.
Zamknęłam drzwi. Nathan stał w salonie i był wyraźnie zdenerwowany.
-Nathan,coś się stało?
-Nie,to znaczy...tak Scooter się stał
-Co zwolnił was?-przestraszyłam się
-Tak jakby...
-Za co?
-No bo sprzeciwiłem się Scooterowi,no wiesz ta cała sprawa z Arianą...
Powiedziałem mu o tobie i że nie chcę być chłopakiem Ariany. Potem on się spytał o ciebie i zagroził że nie przedłuży nam kontraktu. A ja nie chciałem słuchać jak coś ma do ciebie no i się trochę pokłóciliśmy...-wypuścił ciężko powietrze z ust.
Nie mogłam w to uwierzyć. On walczył o mnie. Nathan James Sykes walczył o mnie ryzykując swoją karierę. Nie wytrzymałam rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam całować.
Stojąc na palcach wpletłam dłonie w jego miękkie włosy. Na początku zdziwił się ale już po chwili z chęcią oddawał pocałunki,które stawały się coraz bardziej namiętnie. Musiałam je niestety przerwać bo uświadomiłam sobie,że właśnie wróciłam z joggingu i mój żarach nie urzekał...
-Ja pójdę pod prysznic,a ty tutaj na mnie poczekaj-wyszeptałam
-ok,poczekam tylko szybko-pocałował mnie ponownie.
Szybko pobiegłam do drzwi łazienki biorąc pewną torbę z pewnym prezentem dla Nathanka. Szybko się umyłam,choć pewnie i Tak zeszło mi na to sporo czasu. Ubrana tylko w szlarok wyszłam z łazienki,rozpuściłam włosy,bo ich nie mylam. Spotkałam Nathana siedzącego na kanapie. Wgapiony był w telefon. Ahh ten Twitter...
Przejechałam swoją ciepłą dłonią po jego karku,od razu się odwrócił i schował telefon do kieszeni. Wstał i wpił się w moje usta.
-Może pójdziemy na górę?-wymruczał
-Z tobą wszędzie.

Nathan wziął mnie na ręce i zaczął całować po szyi-moim naj bardziej czułym miejscu na moim ciele.

UWAGA SCENY +18 JEŻELI NIE CHCESZ NIE MUSISZ CZYTAĆ NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE DLA CIEBIE ;)

Powoli weszliśmy na górę. Nathan postawił mnie na ziemi i powiedział;
-Otwórz
Otworzyłam drzwi i ujrzałam mój pokój z mnóstwem świec,zapalonych świec. Nathan musiał je zapalić jak się mylam. Ze świec była ułożona droga do łóżka,a na nim serce z płatków róż.
-Podoba się?-spytał
Odwróciłam się do niego
-nawet nie wiesz jak bardzo.
Weszliśmy do środka. Nathan włączył bardzo cicho romantyczną muzykę.
Zamknęłam drzwi na klucz,Tak na wszelki wypadek. Nathan przycisnął mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Zbliżał się do mojej szyi,a jego usta docierały tam gdzie chciałam być dotykana. Robił to z taką czułością i miłością. Teraz to ja przejęłam inicjatywę. Teraz on był oparty o ściane. Stanęłam na palcach aby dotrzeć do jego ust. Potem powoli całowałam jego obojczyki i tors. Zaczęłam rozpinac pasek od jego spodni.
Wtedy on wiał mnie na ręce i położył na łóżko. Jednak ja wstałam.
Zdziwił się,ale po chwili się uśmiechnął gdyrozwiązałam swój szlafrok. Pod spodem miałam seksowną bieliznę w kolorze czerwonym. Nathanowi zaświeciły się oczy,wstał i położył mnie na łóżku. Całował mnie gdzie popadnie. Ja rozpiełam jego spodnie,które już po chwili były gdzieś poza łóżkiem. Był w samych bokserkach
Nagle zapytał:
-Jesteś pewna? Nic na siłę.-spojrzał na mnie
-jeszcze nigdy nie byłam czegoś tak pewna...-przyciągnęłam go do siebie.
Wtedy on zaczął błądzić rękami pprzy moim zapięciu od stanika. W końcu zdjął go i rzucił gdzieś w kąt.
Zaczął pieścic moje piersi.
Ja nie pozostawałam dłużna. Zdjęłam mu jego bokserki...
*PERSPEKTYWA NATHANA*
Szybkim ruchem pozbyłem się jej majtek. Teraz to ja leżałem pod nią. Jej delikatna rączka dotykała mojego członka.
Jeszcze żadna dziewczyna Tak na mnie nie działała. Była wprost idealna.
Pocałowałem ją jeszcze raz,aż w końcu nasze ciała stały się jednością.
Uprawialiśmy miłość nie seks.
To było przepełnione miłością. Jeszcze nigdy Tak się nie czułem.

Opadliśmy na łóżko. Ona wtuliłA się we mnie
-Kocham cię,wiesz?-uśmiechnąłem się do mojej ukochanej.
-A wiesz,że ja ciebie też?-zaśmialiśmy się
Pocałowałem ją czuje. Ona się uśmiechnęła i wtuliła we mnie.
Weronika zasnęła,a ja byłem dumny,że to ze mną chciała przeżyć swój pierwszy raz.
-Dobranoc kochanie-pocałowałem ją w czoło i zasnąłem:..


Jak wam się podoba? Sexytime :) ocenę pozostawiam wam.

A teraz gdy będą 3 komentarze bd next ;] kocham was...